sobota, 5 stycznia 2013

Historia pewnej lampy, czyli marokańskie inspiracje

Dziś będzie o ... lampie w sypialni. Lampa, o której mowa, powstała w zasadzie z jakiś resztek i pozostałości. To jeden z tych pomysłów, gdzie najpierw długo długo nic i nagle jest - przypływ weny twórczej. Takich projektów bedzie tutaj jeszcze kilka:). Z lampami w naszym domu sprawa jest taka, że nie kręci nas pójść i kupić. Chociaż takie rozwiązanie byłoby czasem znacznie szybsze, nie o to przecież chodzi. Radość i duma z pomysłu, wykonania i ze skończonej roboty – bezcenne. No i ... nikt takiej nie posiada! Bazą jest wiklinowa kula z IKEA, którą kupiłam daaaaawno temu. Długo służyła jako ozdoba różnych kątów, potem poprzeplatałam lampki choinkowe, które dawały przyjemne światło. W końcu kula zaczęła trochę przeszkadzać i nie pasowała do reszty. Pozatym wtedy jeszcze bardzo Mała Mi uwielbiała raczkując ciągnąć kabel tychże lampek razem z kulą... trzeba było więc ratować:)

Pomysł prosty: Kulę, która jeden brzeg ma ścięty, od wewnątrz wyłożyłam dosyć luźno tiulem w kolorze ecru (to te resztki właśnie), a całość przymocowałam do brzegu cienkim drucikiem. Chodziło o to, żeby światło padające przez wiklinę nas nie raziło. Ze sznurka powstała zawieszka na żarówkę. Cała instalacja elektryczna (bujna nazwa!), czyli kabelek i żarówka i co tam jeszcze trzeba...również z odzysku. W innych lampach z IKEA podglądnęliśmy prosty sposób na zawieszenie „klosza”, dzięki czemu całe wykonanie było proste i szybkie. Ale to nie koniec...teraz kropka nad i:

Całość wyglądała bardzo fajnie, tym bardziej raził kabel, na krórym nowo zrobiony klosz się trzymał. Tutaj nawiążę wreszcie do zapowiedzianych inspiracji marokańskich. Podczas naszej podróży tamże (w 2009 r.) podpadło nam banalne-fenomenalne rozwiązanie wspomnianego problemu „kabla”. Z tiulu, którego użyłam, wycięłam pasek i owinęłam nim straszący kabel, a wszystko związałam zwykłym sznurkiem, żeby się trzymało.

Lampa wisi i cieszy oko:)

Mocowanie

Sztuka kamuflażu:)


Czas: ok. 2h
Koszta: minimalne
Wykonanie: łatwe*
*) W moim przypadku pomoc męża niezbędna, bo z prądem nie jestem za pan brat!

Nota bene marokańskie aranżacje bardzo mi się podobają, jednak nie widzę takiego stylu w moim własnym domu. Poniżej kilka oryginałów, które udało nam się uchwycić podczas naszego pobytu.
Meczet Hassana II w Casablance (trzeci na świecie co do wielkości)

Patio hotelu w Fès (www.darroumana.com)

Mała Mi przy herbatce - taras na dachu tegóż hotelu

Wejście i widok w górę w hotelu w Tangerze (www.latangerina.com)

13 komentarzy:

  1. Podobają mi się bardzo takie inspiracje podróżami- zwłaszcza że lampa jest świetna!
    pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Powodzenia w Nowym Roku i w nowej sferze...;)blogowej.
    Ja też jestem nowa....i też z mnóstwem wątpliwości...
    Wytrwałości w projekcie....bo zapowiada się grubsza robota ;)z tego co widziałam...
    I czekam na Berlin...Twój Berlin...;)
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ masz piękne zdjęcia...zawsze marzyłam o Maroku.Właśnie robię aranżacje pokoju córce i marzą mi sie ich tkaniny.Na scianę gdzie stoi łóżko i parapet.A ta lampa totalnie mnie zachwyciła.Wiesz,najfajniejsze są pomysły które odnajdujemy w innych krajach czy miejscach podczas podróży.Moja starsza córka ma np pokój z chińskimi motywami,gdzieś jest na zdjeciach u mnie na blogu.Chętnie będę zaglądać do Ciebie,jeśli pozwolisz

    OdpowiedzUsuń
  4. Pomysł i realizacja lampy - super - bardzo mi się podoba :)
    Zazdroszczę podróży - cudne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Milo mi niezmiernie, nie spodziewalam sie tak przychylnych reakcji (przynajmniej po trzecim wpisie;)), dziekuje, Wasze komentarze pokazuja mi, ze jestem na dobrej drodze:)
    @anna studio - projekt posuwa sie wolno, ale do przodu:)
    @attea atea - komplement na temat zdjec nalezy sie Lukowi, z dodatkami z podrozy uwazam, zeby pasowaly jednak do mojego wnetrza i strzege sie przed bibelotami, ktore potem nie beda pasowac;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moniko, znalazłam jeszcze jedna radę w swoim pierwszym wpisie - aby dodać gadżet z obserwatorami, bo łatwiej będzie ludziom dołączyć. W ustawieniach, układ i tam dodaje się gadżety.

      Usuń
  6. Tak, racja. Marokańskie inspiracje nie wszędzie pasują. Ja mam niestety tendencję do gromadzenia pięknych przedmiotów, no a potem wychodzi z tego niezły misz-masz;-)Zazdroszczę Ci zdrowego podejścia w tej kwestii. Dziękuję za miłe słowa u mnie. No to do następnego posta:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetna ta lampa. Trochę przypomina takie zrobione ze sznurka. Miło pooglądać Wasze zdjęcia z Maroka i powspominać swoją wyprawę. Co do marokańskich motywów to uwielbiam ich wzorzyste płytki, drzwi i stoliki. Trochę się zdziwiłam jak w tamtym roku w Castoramie zobaczyłam stolik z blatem wykładanym płytkami, który był prawie identyczny jak te widziane na każdym kroku w Maroku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ten motyw jest bardzo popularny, ale nie traci przez to, bo możliwości aranżacji jest wiele...

      Usuń
  8. Podróży zazdroszczę a pomysł na lampę wykorzystam!pozdrawiam ciepło i zapraszam w wolnej chwili do mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, cieszę się, może podeślesz fotkę, chętnie obejrzę jak wyszło! Dziękuję za zaproszenie, zaglądam do Ciebie! Pozdrawiam, Moni

      Usuń
  9. świetny pomysł!a o podrózach też sobie poczytam... w ogóle zostaję ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Wchodź, miejsca jest dużo! Witam Cię serdecznie :) A pomysł na lampę jest tak naprawdę prosty i niedrogi - takie lubię najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze mile widziane! :)